wtorek, 11 października 2011

Biegnę, cały czas pośpiech. Wczesne wstawanie, późne chodzenie spać. Dziś tak naprawdę mogłam na chwilkę złapać oddech, ale i tak czuję wielkie zmęczenie. Nie nadrobiłam jeszcze wszystkich zaległości po wyjeździe, ale jest coraz lepiej. Jeszcze troszkę. Nie mogę znaleźć chwili, żeby dodać drugą część zdjęć z Toskanii. Obiecuję, że to zrobię tymczasem kilka fotek małego, słodkiego upominku dla Dorotki. Jutro ma urodziny! :)
STO LAT!


I run, rush all the time. Getting up early, late bedtime. Today I could really catch your breath for a moment, but they feel great fatigue. Not yet made ​​up for all the arrears after his departure, but it is getting better.Just a little. I can not find the time to add the second part of the images from Tuscany. I promise that I will do in the meantime a few photos of a small, sweet gift for Dorothy. Tomorrow's Birthday! :)




5 komentarzy:

  1. O mamo! Wyglądają pysznie! Chyba sama takie zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. aż zrobiłam się głodna, musiały być przepyszne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ALE CZAD!!!!! totalnie!!!! wymiotłaś :D\jutro robie taka sama :D

    OdpowiedzUsuń